Co poza tym?
Poza głośnikami 5.1 dostępne są także 6.1 i 7.1, jednak ich popularność jest znacznie mniejsza. Składa się na to parę czynników. Po pierwsze: jeszcze większy problem z rozstawieniem (w porównaniu do 5.1) sprawia, że mało kto je kupuje.
Nawet w ofercie wiodących firm spotkamy parę zestawów 5.1, podczas gdy 6.1 i 7.1 występuje tylko w jednej wersji lub nie ma ich wcale. Wpływ na to mają również formaty – najpopularniejszy obecnie Dolby Digital i DTS obsługuje 6 kanałów (5+1). Są oczywiście ich odpowiedniki ze wsparciem 6.1 i 7.1, ale są obsługiwane tylko w momencie, gdy ścieżka czy gra ma opcję „seryjnego” puszczania dźwięków w tym rozstawieniu, lub też w drodze up-miksowania, czyli – w gruncie rzeczy – sztucznego rozciągania sygnału 5.1 na konfigurację z większą ilością kanałów. Wychodzi zatem, że często albo będziemy słuchać „wzbogaconej” ścieżki, albo nadprogramowe głośniki będą „leżeć odłogiem”.
Rozsądek przede wszystkim
Na koniec mały apel do wszystkich kupujących: nie dajmy się zwariować. Mając konkretne wymagania i odłożoną kwotę kierujmy się tym, żeby sprzęt grał dla nas, a nie dla kogoś. Chcemy słuchać głównie muzyki? Kupmy dobre 2.1 albo 2.0, a nie 5.1, które „zrobi większe wrażenie na znajomych”.
Tak samo z surroundem. Mamy miejsce i możliwość ładnego rozstawienia satelitów i pociągnięcia kabli? Skorzystajmy z tego, a oglądanie filmów i granie w gry już nigdy nie będzie takie same. Poza tym, to o czym wspomniałem na początku – osobisty odsłuch. Nie dajmy się zaczarować suchym liczbom i pseudo-profesjonalnej obsłudze sklepów RTV. Poprośmy o włączenie i możliwość przetestowania sprzętu przez kilka minut. Niech nasze subiektywne zdanie ma tutaj decydujące znaczenie.
Na koniec kilka moich propozycji:
|