Firma Secunia twierdzi, że błąd występuje w przetwarzaniu zapisanych lokalnie plików. Chodzi o metodę „file://’. W określonej sytuacji, czyli w trakcie przekierowania przeglądarki do odpowiednio długiego adresu file://, można doprowadzić do błędu przepełnienia bufora. W rezultacie w grę wchodzi wykonanie złośliwego kodu.
Aby wykorzystać lukę, cyberprzestępca musi znaleźć sposób na to, aby nakłonić użytkownika do otwarcia lokalnej witryny, zawierającej ów kod. To może nie być łatwe.
- Wejdź do Opery
Co dziwne, twórcy Opery zignorowali błąd. Secunia wykryła lukę w ubiegłym miesiącu, jednak norwescy programiści nie wyrazili zbytniej chęci do współpracy. Z tego powodu osoba odpowiedzialna za wykrycie dziury zdecydowała, że informacja o błędzie powinna trafić do typowych internautów. Tak też się stało.
Źródło: Secunia.com
|