Apteczki do lamusa! Tak się teraz leczy!
Faktem jest jednak, że przez większość czasu będziemy zdani wyłącznie na siebie. Z chwilą otrzymywania obrażeń, kilkusegmentowy pasek życia maleje, a odrasta jedynie w obrębie jednego z nich. Dopóki stan zdrowia naszej postaci przekracza dwa pierwsze segmenty – jest dobrze. Możemy wtedy użyć apteczki lub napić się wody, a życie automatycznie zregeneruje się do maksimum. Problemy zaczynają się dopiero z chwilą gdy zdrowie schodzi poniżej tego poziomu. Wówczas czym prędzej musimy znaleźć skuteczną osłonę, bo w rzeczywistości stanie się ona parawanem oddzielającym świat zewnętrzny od zabiegu chirurgicznego, który musi się odbyć za nią. Wciskając klawisz „H” nasz bohater wyciągnie sobie kulę z nogi przy pomocy noża i obcęgów, nastawi samodzielnie kości ramienia, zabandażuje ranę, wyciągnie zębami pocisk z dłoni, bądź też zgasi płomień na ubraniu. Tego rodzaju zabiegów jest kilkanaście, więc co jakiś czas się powtarzają. Niemniej jednak za każdym razem wyglądają równie dobrze. Po tej czynności zdrowie znowu przywraca się powyżej dwóch segmentów i możemy spokojnie przyjąć apteczkę. Należy przy tym pamiętać, że z wykonaniem tej drobnej operacji trzeba się spieszyć, ponieważ życie poniżej ustalonego poziomu gwałtowanie spada na skutek krwawienia.


Nie muszę chyba mówić, że czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy w świecie gier komputerowych. Kiedyś zbierało się serduszka, aby nasz rozpikselowany heros mógł nadal radośnie skakać po kolorowych platformach. Później opatentowano apteczki, które po dziś dzień odbijają się mocnym echem. Następnie zaś pomyślano: „Hej, przecież w prawdziwym życiu nie ma żadnych pasków zdrowia!”. I tak oto po mocno zaczerwienionym obrazie i wyraźnie słyszalnym biciu serca gracze mieli domyślać się, że z ich postacią jest źle, albo nawet gorzej. Twórcy Far Cry 2 poszli o krok dalej, tworząc niepowtarzalny system leczenia. Takich smaczków i zupełnie nowych rozwiązań w Far Cry 2 jest naprawdę sporo, a przekonacie się o tym czytając dalej niniejszą recenzję. Jedną rzecz należy przyznać deweloperowi – potrafi wywiązywać się ze swoich obietnic. Wszystko o czym mogliście się dowiedzieć z lutowego artykułu Najlepsze gry 2008, zostało zrealizowane z nawiązką.


W odniesieniu do Far Cry 2 słowo „sequel” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Tak naprawdę druga część serii nie ma nic wspólnego z pierwszą. Ale po kolei… Jak już wiemy, naszym bohaterem nie jest Jack Carver. Jest nim pewien najemnik, wybrany przez nas spośród dziewięciu dostępnych (różnią się oni wyglądem, pochodzeniem, historią, ale tak naprawdę nie ma większego znaczenia którego wybierzemy). Co więcej, w „dwójce” nie ma ani jednej wzmianki o wspomnianym kolesiu w hawajskiej koszuli. Z drugiej jednak strony nie ma się co dziwić deweloperowi, bo w końcu postać Jacka należy do jednych z najmniej rozpoznawalnych w świecie gier komputerowych.
[Poprzednia: FPS z nieprzeciętną fabułą?]
[Następna: Spory ten kawałek Afryki]
|