Spory ten kawałek Afryki
Zmiany dosięgły również (a może przede wszystkim?) miejsca rozgrywających się wydarzeń. Rajskie wyspy opanowane przez dzikie mutanty odeszły do lamusa. Teraz nadszedł czas na eksplorowanie niezmierzonych terenów dzikiej Afryki. Twórcy Far Cry 2 naprawdę wzięli sobie do serca wierne odwzorowanie egzotycznych lasów tropikalnych, piaszczystych pustyń i opustoszałych sawann. Najlepszym tego świadectwem jest fakt, iż ekipa z Ubisoft Montreal wybrała się na kilka dni do Afryki, w celu możliwie najlepszego rozpoznania tamtejszych terenów. Nie wiem jak bardzo zgorzkniałym krytykiem powinienem być, aby móc powiedzieć choćby jedno złe słowo na temat tego aspektu gry. Finalny efekt prac jest po prostu oszałamiający.


Swoją drogą cieszy mnie to, że deweloperzy wychodzą z taką przyjazną graczom inicjatywą lepszego poznania danego środowiska czy też jakiegoś zjawiska. Czasem jednak przekraczają wszelkie normy moralne w swoich poczynaniach. Wirtuozi z Electronic Arts tworząc Dead Space, aby lepiej odtworzyć sceny przemocy, postanowili przyjrzeć się zdjęciom ofiar wypadków. Ot, taka niesmaczna ciekawostka ilustrująca poświęcenie niektórych producentów.


Powracając do tematu, twórcy oddali graczom do dyspozycji przeszło pięćdziesiąt kilometrów kwadratowych powierzchni terenu (!). To naprawdę imponująca liczba. Najlepsze jest jednak to, że nigdy nie doświadczymy żadnego wczytywania terenu, choćby nawet najdrobniejszego chrupnięcia animacji. Po mapie poruszamy się zupełnie swobodnie, bez obaw, że zaraz pojawi się irytujący napis „loading”. Superlatywów nie ma końca, zwłaszcza że obszar jest w stu procentach dopracowany i prezentuje sobą najwyższy poziom – czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy, i chyba długo nie zobaczymy. Brawo!
[Poprzednia: Apteczki do lamusa! Tak się teraz leczy!]
[Następna: …daleko jeszcze?]
|