Gra dla przedszkolaków?
To nadal nie koniec problemów. Beznadziejną sytuację pogarszają dodatkowo pościgi policji. O ile w Most Wanted były one długie, karkołomne, czasem nawet męczące, tak w Undercover policjanci są wyłącznie od parady. Sprawy mają się następująco. Radiowozy zawsze trzymają się blisko nas. Zgubienie pościgu ogranicza się zazwyczaj do strącenia jednej z miejskich pułapek (rusztowanie budowy, billboardy itp.) na dręczących nas policjantów. Jeśli nam się poszczęści (a zazwyczaj tak jest) to ucieczkę mamy z głowy. Nie tak wyobrażałem sobie powrót do korzeni. Z jednej skrajności twórcy popadli w drugą, najwyraźniej już się w tym pogubili.
Zapomniałem wspomnieć o policyjnych blokadach drogowych. Pewnie dlatego, że są one tak rozstawiane, że rzadko napotykamy je na drodze swojej ucieczki. A jeśli już – to zazwyczaj nie obejmują całej szerokości jezdni. Poza tym, policjanci nie stosują kolczatek, więc spokojnie możemy wyminąć mur radiowozów. Gdyby jednak nadal ktoś miał problemy z tym manewrem, to może użyć znanego fanom serii (od czasów Most Wanted) trybu spowolnionej akcji (Speed breaker). Są również helikoptery. Sęk w tym, że czasem łatwiej jest je zgubić niż zwykły patrol drogowy. Mam nieodparte wrażenie, że mundurowi tego miasta zarabiają zdecydowanie za mało.


Need for Speed Undercover to gra czysto arcadowa. Mam tu na myśli prawa fizyki, które na czas rozgrywki można schować głęboko w kieszeń. Model jazdy został tak stworzony, by sprzyjać drogowym starciom między oponentami. Nasi przeciwnicy często stosują chwyty poniżej pasa i w najmniej oczekiwanych momentach bezlitośnie zajeżdżają drogę, uderzają w nasz pojazd zbijając go tym samym z trasy, stosują znane manewry policyjne. Jednym słowem – są agresywni. Iskry mocno się sypią, karoseria się wgniata, zderzaki odpadają, ale tak naprawdę zniszczenia nijak przekładają się na właściwości jezdne pojazdu. Za naprawę uszkodzeń nie musimy również płacić, nawet, gdy pojazd zostanie całkowicie zniszczony.
Wszystko to negatywnie wpływa na poziom trudności gry. Co prawda jeździ się przyjemnie, ale produkcja nie stanowi najmniejszego nawet wyzwania dla zwykłego graczy.
[Poprzednia: Tri City – najdziwniejsza metropolia świata]
[Następna: Trybów rozgrywki co niemiara…]
|