Poprzednia 1 [2] 3 4 5 6 7 8 Następna |
|
| |
Fabuła – na co nam ona?
Rzecz dzieje się w fikcyjnym mieście, w którym kontrolę przejęły olbrzymie korporacje. Obywatelom wiedzie się lepiej, a przestępczość to dla nich pojęcie rodem ze starych filmów. Wrażenie idyllicznej krainy szczęścia psuje wszechobecna inwigilacja, która kontroluje niemal cały przepływ informacji. Brak wolności słowa i idea utylitaryzmu to chleb powszedni dla mieszkańców metropolii (która swoją drogą jest chyba najczystszą na całym świecie). Jednak znaleźli się tacy, którzy sprzeciwili się obowiązującemu systemowi. Są nimi Sprinterzy. Ta garstka młodych ludzi przenosi nielegalne informacje z jednego końca miasta na drugi. Nazwanie ich „kurierami” jest jak najbardziej na miejscu. Swojej powinności nie czynią jednak w sposób zwykły. Sprinterzy, aby nie narazić się władzy przemieszczają się po dachach wieżowców, używając do tego wszelkich wystających elementów infrastruktury, jak np. flagi, pochyłe ściany budynków, rynny i wszystko to, co tylko zdoła utrzymać ciężar ciała. Czasem schodzą do podziemnych tras metra, bądź kanałów. Jednak nigdy nie znajdą na swojej trasie najzwyklejszego w świecie chodnika, bowiem tam będą nękani przez służby bezpieczeństwa publicznego.
Naszą bohaterką jest właśnie członkini tego „podniebnego ruchu oporu”. Nazywa się Faith Connor. Gdybym miał naturę człowieka dociekliwego (a mam), to nie tylko w jej postawie, ale także w imieniu doszukałbym się wołania o przywrócenie do normalnego systemu, bowiem faith (z ang.) oznacza wiarę, ufność. Odstawmy jednak na bok teoretyzowanie. Kreacja głównej bohaterki zarysowana jest w sposób bardzo ogólny i płytki. Nie znamy jej przeszłości, planów na przyszłość, numeru buta ani ulubionego koloru. Wiemy tylko, że ma siostrę, która jest policjantką. Na skutek splotu wydarzeń zostaje ona posądzona o śmierć głównego przedstawiciela oficjalnej opozycji. Od tego momentu, Faith porzuca obowiązki kurierskie i stara się dociec niewinności siostry oraz poznać prawdę.
Wątek fabularny podzielony jest na dziewięć rozdziałów, a przebieg zdarzeń przedstawiany jest w postaci krótkich filmików, które następuje między misjami. Mają one charakter komiksowy. Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że pomysł jest dobry, ale filmikom daleko jest do bycia interesującymi. Właściwie, to gdyby nie potrzeby recenzenckie prawdopodobnie „przyspieszałbym” ich zakończenie. No i ten dubbing. Ech…
Jak sami widzicie – fabuła w Mirrors Edge jest mało oryginalna, pospolita i nudna, a ciąg zdarzeń przewidywalny. Może się jednak podobać. Futurystyczne klimaty metropolii ogarniętych zgubną ideologią mają swoich odbiorców. Dlatego też, ocenę pozostawiam wam, drodzy czytelnicy. Jakby nie patrzeć – wątek fabularny jest tylko dopełnieniem tego, co w tej produkcji jest najciekawsze.
|
Poprzednia 1 [2] 3 4 5 6 7 8 Następna |
| |