14 tys. zmian – duża różnica
Wiele można zarzucić Mozilli, ale na pewno nie to, że nie pracowała nad swoją nową przeglądarką. Kolejne wydania od wersji 2.0 pojawiały się w sieci średnio co kilka tygodni – przez cały ten czas autorzy programu nieustannie łatali, poprawiali i wprowadzali nowe funkcje, dotyczące zarówno bezpieczeństwa, jak i wygody użytkowania. I nie obyło się bez mniejszych lub większych potknięć. Największą wpadką jest chyba fakt, że użytkownicy Linuksa byli traktowani nieco po macoszemu. W wydawaniach Firefoksa dla systemów Linux notorycznei łamano prawa konsumenta (jeśli przy tego typu oprogramowaniu można o nich mówić, chyba można?). Chodzi tu przede wszystkim o karygodne i bardzo źle świadczące o zespole rozwojowym Mozilla Foundation ogromne wycieki pamięci. Kiedy na Linuksie użytkownik zostawił włączonego Firefoksa wieczorem, to rano zastawał maksymalnie spowolniony komputer, który trudno było przywrócić do poprawnej pracy bez zresetowania systemu. To lekceważące zachowanie względem użytkowników Linuksa spowodowało swego czasu nawet odpowiedź społeczności otwartym listem do Fundacji Mozilli. Wraz z wersją 3.0 sytuacja ta uległa zmianie i jest o wiele lepiej.

Firefox 3.0
Ciekawostką jest także to, że Firefox 3 zajmuje więcej pamięci przy akcjach. Dla przykładu, przy otwarciu wielu witryn jednocześnie jest to różnica ok. kilku megabajtów względem FF 2.0.0.14. Natomiast aplikacja pozostawiona już sama sobie (na kilka minut), wykorzystuje ok. 40 proc. mniej pamięci niż poprzednia edycja w tych samych warunkach.
Zmian jest mnóstwo, to nie ulega żadnej wątpliwości. Mało jednak mówi się o konkretach – co dokładnie uległo zmianie i jaki będzie miało to wpływ na aplikację oraz sposób jej działania?
|