Nie taki diabeł straszny…
Pierwsze uwagi co do Google Chrome tyczyły się, oczywiście, kradzieży prywatności. Jak wiadomo firmie Google nie raz zarzucano, że za dużo chce wiedzieć o swoich użytkownikach i użytkownikach internetu ogółem. Kiedy firma ogłosiła wieść o swojej nowej przeglądarce internetowej, także tym razem nie obyło się bez oskarżeń. Część internautów z początku nawet nie chciała pobierać oprogramowania, ponieważ obawiała się utraty swojej prywatności.

Jak nietrudno się przekonać, Google nawet w najmniejszym stopniu nie kradnie naszego prywatnego życia za pośrednictwem swojego nowego narzędzia, dlatego też emocje na tym polu opadły już kilka dni po opublikowaniu aplikacji. Najbardziej boimy się – jak widać – nieznanego, ponieważ większość negatywnych uwag względem kradzieży danych o np. historii przeglądanych stron, kierowane było pod adresem firmy jeszcze długo przed pojawieniem się jakiejkolwiek testowej wersji Chrome'a.
Co mówi producent?
Google, jak przystało na ojca przeglądarki, zachwalało ją bez ustanku podczas premiery. Chrome miał być niesamowicie stabilny, szybki, bezpieczny i… ładniejszy od konkurencyjnych aplikacji do przeglądania stron internetowych. A co tak naprawdę zostało z tych zapewnień? Wbrew pozorom sporo, ale o tym później.
Google chciało, by Chrome podczas swojej premiery wzbudził ogromną wrzawę medialną. Chciał rozmachu, przepychu, nagłośnienia sprawy, nie tylko na polu medialnym, ale i w kręgach specjalistów IT. Jak mogliśmy zauważyć - udało się. Chrome już w pierwszych 12 godzinach od wydania uzyskał ponad 1 proc. udziałów w rynku przeglądarek internetowych. Może nie jest to zaskakująca liczba w stosunku do całości, jednak przyglądając się statystyce liczbowej, to „chromową” przeglądarkę pobrano wówczas ponad 14 mln razy.
W Sieci pojawiły się wówczas także ostrzeżenia o lukach bezpieczeństwa. Po kilku dniach zostały one skutecznie załatane. To dowodzi, że Google traktuje poważnie swoją przeglądarkę i nie lekceważy żadnych doniesień o słabych punktach zabezpieczeń Chrome.
Zajmijmy się teraz prawdziwym testem aplikacji.
[Strona tytułowa]
[Następna: Pierwsze, chromowe wrażenie]
|