Pierwsze, chromowe wrażenie
Bardzo ciekawe jest to, że na dysk pobieramy tylko najważniejsze dane potrzebne do instalacji Chrome (mały instalator „ważący” 480 KB). Po uruchomieniu owego instalatora pobiera on resztę plików z internetu.

Po zainstalowaniu przeglądarka jest w pełni gotowa do działania. Od razu zaskakuje interfejs aplikacji, nie tylko lekkością i przejrzystością, ale przede wszystkim innowacyjnymi rozwiązaniami.

Na tę chwilę (kiedy piszę ten artykuł) oficjalnie dostępna jest wersja dla Windows XP oraz Vista. Wygląd aplikacji był tworzony od kompletnych podstaw. Nie bez powodu napisałem w tym momencie dwa, na pierwszy rzut oka niezwiązane ze sobą zdania. Otóż instalując Chrome na XP mamy u góry ikonki rodem ze środowiska Aero Glass (ikonki minimalizacji, przywracania pierwotnego rozmiaru okna oraz zamykania programu). Po najechaniu na którąś z nich, ta podświetla się, bardzo podobnie jak w Viście. Kolejną zaletą, jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie, jest uczucie głębi obrazu, braku zbędnych obramowań czy pasków. Wielkim atutem jest fakt, że nie ma jako takiego odrębnego paska tytułu w programie. Jest on bowiem scalony z paskiem kart (zwróć uwagę na poniższy fragment zrzutu ekranowego). To dzięki temu możemy czuć się tak, jakbyśmy korzystali z samego internetu, a nie z przeglądarki internetowej.

Google Chrome (Fot. CafePC.pl)
[Poprzednia: Nie taki diabeł straszny…]
[Następna: Zbiór najważniejszych zalet!]
|