Zbiór najważniejszych zalet
Zamysł był jeden – być lepszym od konkurencji. Czy Google podołało temu zadaniu? Z pewnością jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Można stwierdzić tylko, że oferuje już kilka nowości, dzięki którym możemy polubić tego browsera.
Po pierwsze ochrona. Chrome ma podobne mechanizmy zabezpieczające względem Firefoksa czy Opery, z tym, że ich obsługa jest dużo prostsza i nie utrudnia życia. Przykład? Chociażby podstawowe pytanie od przeglądarki przy logowaniu – czy zapamiętać hasło na tej stronie? W Mozilli Firefox (we wcześniejszych wersjach) należało się określić, by móc dalej korzystać z portalu, do którego się logujemy. Chrome ładuje stronę jak gdyby nigdy nic. Na górze jednak pojawia się pytanie w postaci żółtego paska (podobnego do tego, który informuje nas w przeglądarce o niezainstalowanej wtyczce). Możemy się zgodzić lub nie, a także nie pozwolić browserowi na zapamiętywanie jakichkolwiek haseł na odwiedzonej właśnie stronie.

Nasz serwis w Google Chrome (Fot. CafePC.pl)
Po drugie szybkość. Nie tylko szybkość działania, ale i wczytywania stron internetowych. Wystarczy samemu sprawdzić, która z obecnych przeglądarek internetowych, dostępnych na rynku, jest najszybsza. Osobiście powstrzymam się od odpowiedzi (ale nawiasem mówiąc – Chrome!). A co do szybkości działania – jest ona bardzo wysoka. Obsługa kart, czyli szybkie przełączanie z jednej do drugiej, otwieranie, zamykanie lub też układanie kart wg własnej chronologii nie stanowi żadnego problemu nawet przy wielu zakładkach. Dlaczego tak się dzieje? Otóż każda karta w Chrome to... osobny proces systemu. I tu przejdziemy do trzeciej, ważnej zalety browsera.
Po trzecie - stabilność. Nawet jeśli wejdziemy na jakąś niebezpiecznie „zasobożerną” stronę, to zawiesi się tylko jeden proces. Proces odpowiedzialny za tę konkretną kartę. Reszta stron, po zakończeniu owego błędnego procesu, będzie działać bez zarzutu. Choć z doświadczenia jakie nabyłem przy testach Chrome’a – trudno jest go wybić z „rytmu pracy”. O wiele trudniej niż konkurencyjnego Internet Explorera.
Chrome ma także inne, mniejsze zalety, o których warto wspomnieć choćby skrótowo. Bezpośrednio po uruchomieniu nowej karty browser oferuje stronę startową, przypominającą nieco stronę startową Opery. Aplikacja zapamiętuje najczęściej odwiedzane witryny i wyświetla je w postaci tabelarycznej (oczywiście za naszą zgodą). Dodatkowo wyświetla ostatnio zamknięte karty.
Co jeszcze? Możemy odciągnąć kartę od paska kart, co spowoduje automatyczne otwarcie nowego okna ze stroną, którą „odciągnęliśmy” w dół. Warto wspomnieć jeszcze o możliwości korzystania ze znanych skrótów klawiszowych, np. [Ctrl]+[T] – tak samo, jak w konkurencyjnych przeglądarkach – otworzy nam nową, pustą kartę. Na koniec może dodam jeszcze jeden detal, który będzie stosunkowo pomocny szczególnie początkującym użytkownikom internetu. Program koloruje adres w pasku adresu – czarnym kolorem wyróżniony jest tylko właściwy adres witryny (np. „cafepc.pl”), natomiast protokół i dalsze rozszerzenie (podstrona) są zaznaczone szarym kolorem („http://” a po sufiksie .pl w domenie - „/artykul/strona...”).

[Poprzednia: Pierwsze, chromowe wrażenie]
[Następna: Wady Google Chrome]
|