Wady Google Chrome
Kiedy testowałem Chrome przechodziłem do wielu stosunkowo „ciężkich” stron, uruchamiałem specjalnie zaprojektowane skrypty do testowania stabilności browserów a także porównywałem przeglądarkę z innymi, konkurencyjnymi narzędziami tego typu na rynku. Osobiście wykryłem niewiele wad i już na samym początku mogę postawić wniosek – jeżeli Google będzie w stanie zaskoczyć nas w dalszym rozwijaniu swojego nowego „browserowego dziecka” i nie osiądzie na laurach, to jak na pierwszą stabilną wersję narzędzie można uznać za udane.
Co do konkretnych wad - po pierwsze w przeglądarce brakuje możliwości instalowania zewnętrznych wtyczek. Wtyczki są używane przez miliony internautów na całym świecie. Służą na przykład do tego, by w interfejsie umieścić swój ulubiony pasek wyszukiwania czy też tłumacza. Obecnie po prostu ich nie ma. To może być niewybaczalna wada dla wielu internautów, przez którą nie zaczną oni używać Chrome’a w domu.
Kolejną z bardzo ważnych wad jest niepoprawnie funkcjonujący moduł sprawdzania pisowni. Mianowicie – uznaje on za błąd słowa „Witam”, „możesz” czy też „porozmawiamy”. Kiedy chciałem zobaczyć swój błąd w słowie „Witam” i co proponuje mi sam Google, aby zamienić to słowo innym – ujrzałem listę błędnych zapisów. Do wyboru było np. słowo „Witaim” albo „WItam”.

Sporą wadą może być też brak możliwości zamknięcia karty bez zamykania całego programu (w przypadku pracy tylko na jednej karcie). Jest to spowodowane tym, że procesy są podzielone względem kart. Jeżeli nie istnieje żaden proces, który odpowiada za jakąkolwiek kartę – Chrome zamyka się. Cóż – coś za coś.
Na końcu listy najważniejszych wad z pewnością trzeba wymienić brak dobrego powiększania treści. W moim odczuciu jest on najgorszy z dostępnych obecnie przeglądarek.
[Poprzednia: Zbiór najważniejszych zalet!]
[Następna: Jaka będzie przyszłość Chrome?]
|