Problemy z tekstem
Oszczędne osoby wiedzą, że sprzęt elektroniczny za oceanem można nabyć za dużo mniejsze pieniądze. IPhone 3G kupiony za pośrednictwem amerykańskiego serwisu aukcyjnego eBay.com w większości przypadków zabezpieczony jest blokadą simlock. Jej złamanie graniczy z cudem, a często jest niemożliwe. Głośno reklamowane przez wielu sprzedawców nakładki na karty SIM, oprócz tego że kosztują sporo (ponad 100 zł), nie zawsze działają. W zależności od wersji oprogramowania lub specyfiki urządzenia, mogą przestać pełnić swoją funkcję już po kilku godzinach.
IPhone 3G został stworzony przede wszystkim do przeprowadzania połączeń głosowych. Trochę inaczej wygląda kwestia pisania SMS-ów, z których korzysta zdecydowana większość posiadaczy telefonów komórkowych. Brak wbudowanego słownika języka polskiego to jeden z największych mankamentów telefonu. Wstukiwanie liter przy pomocy dotykowego ekranu jest niewygodne i mało precyzyjne. Pomimo sporego wyświetlacza łatwo pomylić się podczas wysyłania wiadomości. Należałoby wspomnieć o braku migającego kursora, dzięki któremu łatwo skasować źle napisany wyraz. Korzystanie z wirtualnej klawiatury wymaga przyzwyczajenia i wprawy – niecierpliwi i nerwowi użytkownicy powinni trzymać się z dala od iPhone’a 3G. Oczywiście pod warunkiem, iż nie mogą obejść się bez SMS-ów. Osoby dbające o czystość ekranu powinny zaś nosić przy sobie ściereczkę – jego błyszcząca powierzchnia ciągle się brudzi i widać na niej każdy odcisk palca.

Zagubiony sygnał
Sądząc po oznaczeniu widniejącym w nazwie, iPhone 3G doskonale sprawuje się w internecie. Niestety, nie zawsze sprawdza się to w praktyce. Wbudowany układ odpowiadający za transmisję danych często powoduje spore problemy. W przypadku słabego zasięgu strony internetowe wczytują się niemiłosiernie długo, natomiast transfer danych zostaje przerwany. Za wszystko odpowiedzialny jest niedopracowany moduł Infineon, któremu dość często zdarza się „gubienie sygnału”. Mimo że telefon obsługuje HSDPA, nie wykorzystasz go w roli stacjonarnego modemu podłączanego do komputera. Szkoda, bo nawet o wiele prostsze modele oferują taką funkcję.
IPhone korzysta z przeglądarki Safari. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jedno niedociągnięcie – brak wsparcia dla coraz to popularniejszej technologii flash. Paradoksem zdaje się możliwość odtwarzania klipów z serwisu YouTube.com. Miejmy nadzieję, że nadchodząca aktualizacja rozwiąże powyższy problem.
Apple chwali się, że najnowszy iPhone przypadnie do gustu szczególnie osobom zmotoryzowanym – za sprawą wbudowanego modułu GPS. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że użytkownik skazany jest wyłącznie na usługę Maps oferowaną przez koncern Google. Nie jest to osobna aplikacja, a usługa internetowa. Póki co nie skorzystasz z map firm trzecich, takich jak AutoMapa. Co prawda kilku producentów deklaruje, iż mapy stworzone do iPhone’a już wkrótce pojawią się w sprzedaży. Cóż, pozostaje nam tylko czekać. Jak dotąd moduł GPS możesz wykorzystać do oznaczania współrzędnych miejsc, w których wykonałeś konkretne zdjęcie. Funkcja ta przyda ci się głównie podczas wakacyjnych wypadów.
[Strona tytułowa]
[Następna: Żadnych pamiątek?]
|