|
|
| Coraz mniejsze urządzenia komórkowe, coraz bardziej zaawansowane możliwości komunikacji. Czy w tym miejscu jest jeszcze miejsce dla ludzi? |
| |
Od zarania dziejów świat oparty jest na komunikacji. Zarówno zwierzęta jak i ludzie wysyłają do siebie werbalne i niewerbalne sygnały – chcąc w ten sposób przekazać określony komunikat. Pierwsze bębny, pohukiwania czy sygnały dymne, to protoplaści dzisiejszych technik komunikacji na odległość. Ludzie od lat szukają sposobów by rozmawiać, wymieniać ze sobą poglądy i informacje. Oczywiście najlepszym sposobem jest spotkanie twarzą w twarz i bezpośredni kontakt.
A wszystko przez Mucciego...
Oficjalnie to Aleksander Bell opatentował telefon jako swój wynalazek. Jednak jako pierwszy takie urządzenie skonstruował Antonio Meucii. Wykorzystał on swój wynalazek do komunikacji ze schorowaną żoną. Co nim kierowało? Z pewnością wygoda i ciekawość oraz szybkość przekazywania komunikatu. Można przypuszczać, że Meucci wolał w warsztacie realizować swoje nowe pomysły, niż siedzieć ciągle przy żonie. Od opatentowania telefonu wypadki potoczyły się błyskawicznie. Choć od jego wynalezienia minęło już ponad 100 lat, to jeszcze pod koniec lat 70. ubiegłego wieku był on luksusem, po który niejednokrotnie trzeba było wystać swoje w kolejce.
Niby człowiek pochodzi od małpy, które wykazują dość dużą ruchliwość, a jednak zachowuje się niczym zwierze zwane leniwcem. Siedziałby tylko w wygodnym fotelu, popijał zimne piwo, jadł chipsy, a przy fotelu miał telefon do rozmów i spotkań ze znajomymi. To dzięki tej wadzie ludzkość otrzymała kolejny wynalazek – telefon komórkowy. Jego początki to okres II wojny światowej. Jednak dopiero w 1956 roku Ericsson stworzył pierwsze aparaty komórkowe z prawdziwego zdarzenia. No, może określenie jest nieco na wyrost, bo pierwsza komórka ważyła bagatela 40 kg. Niestety nie mogę potwierdzić, czy do aparatu dodawano wózek do jego przenoszenia.
Kilka scalaków i pieniądze
Obok telefonii komórkowej równie dynamicznie rozwija się przemysł komputerowy. Choć pierwsze komputery osobiste pojawiły się niecałe 40 lat temu, to swoją zaawansowaną technologią przewyższają telefony komórkowe. W 1975 r. pojawił się pierwszy komputer przenośny. I znów słowo przenośny zastosuję na wyrost. Waga 20 kg nie zachęcała do przemieszczania się z nim. Jednak czego nie robi się dla prestiżu i chęci pochwalenia się nowym sprzętem. Dopiero 11 lat później pojawił się IBM PC Convertible. Pierwszy laptop, który z łatwością można było brać w teren.
Posunę się do pewnego uogólnienia: jeśli połączymy obydwie technologie, czyli telefonię oraz komputery, otrzymamy internet. Medium, dzięki któremu człowiek zszedł z drzewa, zniknął z ulicy, zasiadł przed szkiełkiem, a do jego tylnej części ciała przyrósł wygodny fotel. Rozpoczęła się nowa era komunikacji międzyludzkiej. Wsłuchiwanie się w modem telefoniczny – czy uda mu się połączyć. Pierwsze kilkugodzinne rozmowy na IRC-u i grupach dyskusyjnych, i szok związany z gigantycznym rachunkiem telefonicznym. To strzępki obrazów, które pamięta niejeden maniak komputera. Ale czegóż nie robi się dla kontaktu z drugą osobą.
Internet - opium dla ludu
W ciągu niecałych 10 lat internet stał się na tyle popularny, że można z niego skorzystać nawet w samochodzie. Sam zaś żyje swoim życiem – drugim życiem, a może odwrotnie – pierwszym życiem. Proste i szybkie medium komunikacji dostarcza wielu ciekawych narzędzi. Chociażby komunikatory, fora internetowe, grupy dyskusyjne, strony randkowe ze zdjęciami, sklepy czy czaty. Wszystko to składa się na inny, według niektórych lepszy świat. Świat, w którym można zostać anonimowym lub odkryć się całkowicie. Świat, w którym można być zupełnie kimś innym niż jest się w rzeczywistości. Wzrost sprzedaży komputerów przenośnych oraz mobilnego internetu dostępnego zawsze i wszędzie ujawnił kolejny obraz. Obraz centrów handlowych i kawiarni z bezpłatnym, publicznym dostępem do sieci. Od dziś chodzi się tam nie po to, by spotkać się ze znajomymi czy dokonać zakupów. Teraz chodzi się po to, by posiedzieć w internecie i być zawsze online. Nie tak dawno słyszałem od znajomego stwierdzenie, że nie umawia się do knajpek, w których nie ma hotspotu. A na pytanie o adres podaje go w postaci mójmail@na.serwerze.com.
Dołączmy do tego młodych ludzi przechadzających się po szkolnym korytarzu wpatrzonych nieustannie w ekran telefonu komórkowego. Wzmocnijmy smak potrawy chęcią bycia ciągle online i w kontakcie. Wrażenia dźwiękowe zapewni telefon komórkowy ciągle sygnalizujący nowe wiadomości na komunikatorach internetowych. A następnie pozostaje postawić jedno zasadnicze pytanie: gdzie w tym wszystkim jest miejsce na kontakty międzyludzkie? Czy widok człowieka ograniczy nas do obrazu z kamery internetowej? Gdyby zniknęły wszystkie komputery a wszystkie serwery spłonęły w wielkim pożarze, z pewnością znów weszlibyśmy na drzewa, wypatrywali sygnałów dymnych i nasłuchiwali tam-tamów. Czego Wam i sobie nie życzę.
P. |
|
 |