[1] 2 3 4 5 Następna |
|
| Zanim Windows Vista trafił na rynek, większość dziennikarzy oraz użytkowników komputerów była nastawiona jak najbardziej pozytywnie. Chcieliśmy nowego systemu, bo sześciolatek XP już się sprzykrzył. Ale były też inne powody. Ot, taki DirectX 10, który pędził ekspresem wraz z innymi funkcjami Visty, mając zaoferować nowe-lepsze. No i co? |
| |
Balon pękł?

Vista, Vista, co z ciebie wyrosło…

No i pociąg dojechał. Wysiadły z niego jakże lśniące, nowe funkcje. I ten interfejs! Ależ było oh, i ależ było ach, gdy zobaczyliśmy na własne oczy Aero Glass. Świetne efekty wizualne, bogactwo niedostępnych dotąd udogodnień. Ale zaraz, zaraz… Gdzie ta rewolucja, panie, ja się pytam? Tak dmuchaliśmy w ten balon, że aż pękł. I wylała się fala krytyki.
W Viście możesz zwiększyć wydajność zewnętrznych twardych dysków (Fot. CafePC.pl / Wademekum Windows Visty cz. 2)
Tym sposobem raporty, zapowiedzi i inne publikacje zmieniły się z „nie możemy się doczekać” na „dostaliśmy niedopracowany, totalnie zepsuty system”. Brakowało nam funkcji, które naprawdę wnosiły coś nowego i przydatnego dla typowego użytkownika, wydajność systemu okazała się niska, a jego wymagania – za wysokie. Nie wspominając, rzecz jasna, o problemach z kompatybilnością (i to nie tylko ze sprzętem, ale i oprogramowaniem). Po prostu wielkie rozczarowanie.
Po takiej firmie jak Microsoft oczekiwaliśmy czegoś więcej. Czegoś lepszego. Bo przecież gigant z Redmond systemy operacyjne robić potrafi(ł), czego dowodem choćby Windows XP. Tymczasem okazało się, że Vista jest pomyłką, produktem zgoła spisanym na straty. Nawet sam Ballmer, obecny CEO Microsoftu, przyznał podczas pewnej imprezy, że Vista to takie „work in progress”, zaś niektórzy pracownicy koncernu ni z gruchy, ni z pietruchy wywalili z tekstem, że mechanizm UAC powstał po to, aby… irytować użytkowników. Że coooo!?
|
[1] 2 3 4 5 Następna |
 |